Lis 17 2007

WYPRACOWANIE NA POLSKI

Published by at 22:37 under Bez kategorii

 

Dla Wizzego – nie pytajcie dlaczego właśnie dla niego. Pokazuję język

 

Za oknem starego, ledwo jeżdżącego autobusu szkolnego, rozciągał się piękny widok na góry. Nie mogłam się już doczekać, kiedy do nich dojedziemy. Na szczęście było już niedaleko. Zmęczyła mnie ośmiogodzinna jazda autobusem. Śmierdziało w nim stęchlizną , a dzieciaki z młodszych klas tak hałasowały, że mój discmen nie był w stanie ich zagłuszyć. Wszędzie panował gwar, a nauczycielki się tym w ogóle nie przejmowały. Niezdecydowanie

-Ja chcę już wysiąść. – myślałam. – Do licha ile można siedzieć, zaraz zwariuje.

Po chwili autobus wjechał w leśna drogę i już nie mogłam podziwiać gór. Patrzyłam w las jak zahipnotyzowana, powoli przysypiając. Byłam zmęczona długą podróżą. Moje powieki stawały się ciężkie i powoli opadały. Wtedy coś zobaczyłam. W głębi lasu dostrzegłam jakąś niewyraźną postać. Nie przyjrzałam się jej dokładnie, bo po chwili rozpłynęła się w powietrzu. Wzdrygnęłam się gwałtownie. Serce zabiło mi szybciej, a żołądek ścisną się bardzo mocno. Przestraszyłam się po prostu.

-Nic się nie stało Jaga. – mówiłam do siebie cicho. – Nic się nie stało. To co się tylko przewidziało.

W pewnej chwili coś się stało i autobus zaczął zwalniać. Nagle gwałtownie zahamował. Wszystkie dzieci w autobusie zaczęły krzyczeć i zrobił się jeszcze większy hałas.

-Proszę wszystkich o spokój! – Krzyknęła nasza wychowawczyni, a wszyscy na chwilę umilkli – Wystąpiły drobne usterki. Pan kierowca zaraz naprawi autobus, a my przez ten czas rozprostujemy nogi.

Dwie minuty później wszyscy znaleźni się na zewnątrz autobusu. Miło było powdychać trochę świeżego powietrza po kilku godzinach w smrodzie autobusu. Rozejrzałam się dookoła. Po jednej i drugiej stronie drogi rozciągała się ściana lasu. Ptaki wspaniale śpiewały, a ich śpiew mieszał się z szumem wielu liści. Nazwałam to muzyką lasu.

W pewnej chwili w oddali pomiędzy drzewami zobaczyłam jakąś ruszającą się plamkę. Nie widziałam dokładnie co to takiego. Wyjęłam z kieszeni okulary i nałożyłam je na nos. Wtedy zobaczyłam dokładnie. Pomiędzy drzewami stała jakaś osoba. Kiedy się jej uważnie przyjrzałam dostrzegłam, że to mała dziewczynka o krótkich, rudych włosach. Jej oczy i źrenice były dziwnie duże. Ubrania miała szare.

-Chodź, chodź. – usłyszałam ciche szepty. – Chodź do mnie.

Byłam osłupiała. Przeszło mi przez głowę, że ta osoba to może być duch. Wierzyłam, że nie ma złych duchów na świecie. Jednak w filmach często duchy, które wydają się dobre są złe. Zaczęłam się zastanawiać, czy posłuchać się dziewczynki i iść za nią, czy zostać na miejscu. Strach kazał mi zostać, jednak pragnienie stanięcia twarzą w twarz dodawała mi odwagi. W końcu zadecydowałam.

Oddaliłam się od grupy i pomknęłam w las. Biegłam co sił w nogach w stronę postaci. Jednak gdy dotarłam w to miejsce, w którym stała, ona po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Westchnęłam z rezygnacją i odwróciłam się. To co zobaczyłam przeraziło mnie. Nie dostrzegłam drogi, ani autobusu. Ale jak to możliwe. Skoro widziałam z drogi to miejsce, to jak to możliwe, że nie widzę autobusu z tego miejsca. A jak odjechał beze mnie? Pobiegłam szybko w stronę, z której przybiegłam. Biegłam i biegłam. W końcu się zmęczyłam. Stanęłam i usiadłam na ziemi. Oddychałam szybko. Co się mogło stać? Przebiegłam ogromny kawał, a szosy nie widać.

-Do cholery w co ja się wpakowałam!? – zapytałam. – Rada na przyszłość – o ile będzie jakaś przyszłość – nie słuchać się jakichś tam duchów.

-Chodź, chodź. – odezwał się znów tajemniczy szept. – chodź.

-A odczep się ode mnie! – wrzasnęłam. – Już raz cię posłuchałam i co z tego mam.

-Chodź, to się przekonasz! – nakazał głos. Tym razem jednak dochodził zza mnie. Niepewnie odwróciłam się za siebie.

-AAAA… – wrzasnęłam i wstałam na równe nogi. Za mną siedziała ta dziewczynka, tylko, że teraz była pół przeźroczysta.

Pobiegłam przed siebie. Strach prowadził mnie przez gęstwinę lasu. Nie wiedziałam gdzie biegnę, lecz nie obchodziło mnie to w ogóle. Chciałam po prostu wyrwać się z tego przeklętego lasu.

W pewnej chwili zatrzymałam się gwałtownie. Znajdował się przede mną mały grób, zrobiony z białego kamienia. Znajdowało się na nim pełno zwiędłych kwiatów i zgaszonych świeczek. Wyryto tam jej imię które brzmiało: Jagoda Wójcik. Serce mi się ścisnęło, gdy to przeczytałam. Domyśliłam się, że to grób tej dziewczynki, a ona miała tak samo na imię jak ja. Odsunęłam się do tyłu i już miałam uciekać, ale nagle o cos się potknęłam. Upadłam na plecy. Strasznie mnie zabolało. Podniosłam się i zobaczyłam, o co się potknęłam. To była figurka. Podobizna tej dziewczynki. Była duża i zrobiona najwyraźniej z gliny. Niepewnie podniosłam ciężką figurkę i podeszłam do grobu. Postawiłam figurkę na grobie. Nagle zaczął wiać silny wiatr, który rozwiał mi włosy. Odsunęłam się do tyłu i sparaliżowana strachem zaczęłam uciekać. Dziewczynka się nie pojawiła.

Nagle wybiegłam na ulicę, na której stał autobus i grupa hałaśliwych dzieci. Uśmiechnęłam się, westchnęłam z ulgą i weszłam wśród dzieci.

Nie pozostawiłam tej dziewczynki w spokoju. Gdy wróciłam z wycieczki do domu buszowałam godzinami w Internecie, aż w końcu znalazłam informacje o tym leśnym grobie. W tym lesie, znaleziono zwłoki dziewczynki, a w miejscu gdzie leżały postawiono jej grób. Matka dziewczynki bardzo przeżywała śmierć córki i ulepiła jej z gliny posążek. Po jakimś czasie zaginęła w tajemniczych okolicznościach.

W końcu zrozumiałam, że dziewczynka krążyła po lesie ponieważ posążek od jej matki się przewrócił. Dopiero kiedy posążek stanął na miejscu, Jagoda Wójcik mogła spokojnie odejść.Niewinny

 

CDN…

Możliwość komentowania WYPRACOWANIE NA POLSKI została wyłączona