Lut 11 2008

JESICA

Published by at 22:11 under Bez kategorii

 

           Ta noc była ciepła, miła i spokojna. Aż za spokojna. Liście lasu cichutko szumiały na drobnym wietrzyku. Gdzieś w tym lesie stał dom. Dom czysty i zadbany. Nigdy nic się w nim nie działo. Nic, aż do teraz.

           W całym domu były zapalone światła. Właściwie do dziś nikt nie wie, dlaczego w domu tak wzorowym doszło do takiej tragedii. Jesica siedziała cicho w owalnym salonie. Czytała książkę, albo oglądała telewizor. Zresztą, czy to ma teraz znaczenie? W każdym razie słyszała dobiegające z piwnicy odgłosy. Odgłosy kopania. Podłoże piwnicy składało się z wilgotnej ziemi. Było tam pełno wszelkiego rodzaju robactwa, więc dziewczyna nigdy tam nie wchodziła. Od kiedy jej ojciec zachorował bardzo często słyszała odgłosy z piwnicy. Bywało, że ojciec przez całe dnie nie wychodził z piwnicy. Najpierw słyszała odgłosy piły, potem przybijania gwoździ. Tej nocy jednak słyszała jak ojciec kopał.

           Dochodziła dwunasta. W pewnej chwili odgłosy ucichły i dziewczyna usłyszała kroki na drewnianych schodach. Głośne i wolne. Ojciec wyszedł z piwnicy i skierował się ku niej. W jego masywnej dłoni tkwiła łopata. Jesica wstała i podeszła do ojca.

-Jak się czujesz? – zapytała.

           Nie odpowiedział. Posłał jej zimne spojrzenie. Takie spojrzenie przeraziło by nawet najodważniejszego człowieka na świecie.

-Żegnaj kochanie. – powiedział srogo.

           Wtedy uderzył ją łopatą w głowę. Dziewczyna upadła, ale nie straciła przytomności. Z głowy zaczęła sączyć jej się krew. Bolało gorzej niż tysiąc igieł wbijanych w mózg, a to miał być dopiero początek jej cierpienia. Nagle zrobiło jej się zimno. Nie rozumiała czemu ojciec to zrobił. Może łopata niechcący wyślizgnęła mu się z rąk?

           Wtedy on złapał ją za bluzkę i pociągną przez pokój w stronę schodów. Pociągną ja po schodach nie zważając na to, że to dla niej bardzo bolesne. Jej nogi uderzały o krawędzie schodów z dość dużą siłą. Okropny ból. Gdy już znaleźli się na dole dziewczyna zauważyła wykopany w ziemi wąski, ale za to głęboki dół. Tuż obok dołu stało coś dziwnego. Zlewało się z czernią otoczenia i Jesica musiała wytężyć wzrok, by to rozpoznać. Tak naprawdę w głębi duszy już wiedziała co to, ale nie chciała dopuścić do siebie tej strasznej myśli. A jednak po kilku sekundach pogodziła się z tym co widzi.

           Czarna otwarta trumna.

           Ojciec położył Jesice obok dołu. Z jej głowy ciągle sączyła się krew i zlewała się z jej czerwonymi włosami. Znikną na chwile w ciemności, a potem wrócił trzymając w reku nuż. Złapał dłoń Jesici i przyłożył ostrze noża do jej żyły. Potem rozciął skórę i zanurzył ostrze głębiej. Po chwili z dłoni trysnęła świeża i ciepła krew. Podciął jej żyłę. Ból był okropny i dziewczyna zamknęła oczy. Zaczęło jej się kręcić w głowie. Czuła, że bardzo powoli odpływa z tego świata.

           Ojciec włożył ja do trumny, zamkną ją szczelnie na kłódkę i z wielką siłą wrzucił trumnę do dołu. Jesicą zatrzęsło. Trumna była cała w środku brudna od krwi, której i tak wciąż przybywało.

           Mężczyzna zaczął zakopywać trumnę z umierającą w środku córką. Gdy trumna była już zakopana ukląkł w miejscu w którym wcześniej leżała jego córka. To miejsce było plamą krwi wsiąkającej w ziemie. Uniósł nóż w górę, a potem wbił sobie w środek głowy.

           A na dworze rozpętała się burza z piorunami.

 

 

 

I co podobało się opowiadanko. Napisałam je z nudów w miłą poniedziałkową noc.  

 

 

 

 

 

Możliwość komentowania JESICA została wyłączona