Mar 29 2008

kotek, Wojna z Niemcami i tyle.

Published by at 11:05 under Bez kategorii

 

 HEHE. Fajny kotek nie?

 

Ostatnio miałam jakiegoś takiego pecha. Stało się kilka przykrych rzeczy, ale nie będę o nich pisać.

 

 No i dodam jeszcze to:

Opowiadanie o wojnie z Niemcami oparte na faktach z mojego życia. Zanim uznacie, że zmyślam, iż to mi się przydarzyło naprawdę przeczytajcie proszę do końca. Na końcu wszystko będzie wyjaśnione. Miłego czytania.

  

Nasza baza była mała, i mało wyposażona, a jednak lubiłyśmy tam pracować. Naszym głównym stanowiskiem był mały stolik przy głównym wejściu. Siedziałyśmy tam i planowałyśmy strategię na wypadek alarmu. Trochę było nam gorąco w grubych mundurach wojskowych, na których widniały tarcze z napisem:

,,Baza wojskowa nr. 21 Koszalin".

           Właśnie do bazy wszedł kolejny Polak. Tym razem to był generał naszego oddziału: Generał Edyta Szaraniec. Wstałyśmy na baczność.

-Spocznij żołnierzu. – wypowiedziała komendę pani Generał.

Wykonałyśmy polecenie i usiadłyśmy. Pani Generał przeszła przez bazę i zniknęła gdzieś w korytarzu. A my znów siedziałyśmy i czekałyśmy na sygnał, który miał świadczyć, że Niemcy przedostali się na Polski teren. My miałyśmy pilnować, by żaden Niemiec nie wszedł na nasz teren ani korytarzami, ani głównym wejściem. To było bardzo odpowiedzialne zadanie.

           Po dłuższym czasie zaczęłyśmy czyścić broń. Nasze karabiny były nowe, a w walizce pod stołem miałyśmy jeszcze bazułkę i granaty na nagły wypadek. Michalina w swojej torbie miała jeszcze apteczkę, a Angelika zapasy wody i jedzenia.

           I nagle usłyszałyśmy to. Sygnał długi, to znaczy, że Niemcy są blisko naszego terenu. Wstałyśmy i wzięłyśmy broń.

-Michalina, pilnuj wejścia, ja z Angelą idziemy od strony korytarza. – powiedziałam szybko. Michalina stanęła przed wejściem i naładowała karabin. My też naładowałyśmy i poszłyśmy pilnować od strony korytarza. Nagle na teraz bazy wbiegło trzech Niemców, uzbrojonych w granaty i inną broń.

-Niemcy! – wrzasnęłam i wycelowałam w najbliższego Niemca karabinem. Zaczęłam strzelać, jednak on unikał moich strzałów i również we mnie strzelał. Padłam na ziemię i pociągałam się do ściany, by się za nią schronić i strzelać z ukrycia. Widziałam Angelę biegnącą za Niemcami i strzelającą w nich. Jeden Niemiec upuścił broń i był kompletnie bezbronny.  Angela strzelała w niego, ale nic mu to nie robiło. Kamizelka kulo odporna! Mogłyśmy się domyślić.

-Jagoda, nie radzę sobie. – Wrzasnęła Michalina. Spojrzałam w jej stronę. Broniła wejścia przed jednym natarczywym Niemcem. Nie utrzymywała już drzwi. 

-Idę! – krzyknęłam.

           Szybko przebiegłam przez pole walki i znalazłam się przy Michalinie. Pomogłam jej domknąć drzwi.

-Idziemy z pomocą dziewczyny! – usłyszałyśmy wołanie. To Żołnierz Michał, Jasiek i Tomek przybywali z odsieczą. Niemcy widząc, że jest nas więcej wycofali się i uciekli. Jednak my wiedzieliśmy, że jeszcze wrócą. I będzie ich więcej. O wiele więcej.

-Dzięki. – powiedziała Angela wracając i siadając na krześle. Była wykończona. Położyła na stoliku ciężki karabin i westchnęła.

-My tylko na chwilę. – powiedział Jasiek. – Generał Mielańczuk zaraz nas zawoła. Musimy iść nadrabiać raport z poprzedniej bitwy. Powodzenia.

           Chłopcy odeszli, jednak po chwili zauważyłyśmy kulejącego ku nam Olka. Podszedł do mnie i wtedy zobaczyłam, że trzyma się za brzuch.

-Żołnierzu, co się stało? – zapytałam.

-Jestem ranny. Musze od ciebie skontaktować się z karetką wojskową, by mnie zabrali. Nie jestem w stanie dalej bronić Polski! – powiedział.

           Ustąpiłam mu miejsce, a potem dałam telefon. Olek zadzwonił, powiedział co się mu stało i po chwili wyszedł z bazy by poczekać na karetkę.

           W chwili kiedy wyszedł znów wszystko się zaczęło. Niemcy wrócili i tym razem było ich pięciu. Teraz wszystkie trzy zaczęłyśmy strzelać w nich z karabinów. Oni w nas również. Nagle zauważyłam, że jeden z nich wyciąga

Granat i rzuca w nas. Granat był coraz bliżej. Spadł blisko nas. Wyburz. Eksplozja. Padłyśmy na ziemię i zrobiło się gorąco.

-Cieszę się, że mogę z wami zginąć dziewczęta. – powiedziałam i zamknęłam oczy. Gorąco stało się nie do wytrzymania.

           I nagle rozległ się długi alarm. Niemcy wycofali się, a my wróciłyśmy na swoje miejsca przy stoliczku.

 

           Wiem, że to trochę dziwne, bo w końcu wszystkie zginęłyśmy przez granat. Pewnie nie zdziwi was to, że ten granat, to był tylko skrawek szkolnej gumki do ścierania. Nasza baza była holem szkolnym, karabiny prażonym popcornem solonym, mundury szkolnymi mundurkami, a sygnał zbliżania się Niemców dzwonkiem na długa przerwę. Widzicie więc, że to wszystko zdarzyło mi się naprawdę.  Po prostu niedawno miałam dyżur w szkole, a żeby się nie nudzić bawiłam się w wojnę z Niemcami i w końcu wciągnęłam w tę zabawę koleżanki J

wojna

 

 

Możliwość komentowania kotek, Wojna z Niemcami i tyle. została wyłączona